Jeźdźcy snów, milion dolarów i niekończące się listy
Sen nie jest łatwym do okiełznania zwierzęciem. Im bardziej próbujemy się do niego przybliżyć – tym bardziej się oddala i w nicości rozpływa. Niekiedy z dalekich krajów przybywają magowie żeby rozprawić się z jego zawartością. Odprawiają modły, recytują sutry i suraty, mamroczą mantry.
A sen opiera się, jest bowiem materią przesyconą nieświadomym napięciem i historiami pełnymi znaczenia przez przodków nam przekazanymi. Opiera się, walczy. Jest bytem, który zazdrośnie chroni swojej niezależności i tajemnicy, bytem którego ani okiełznać, ani ujeździć nie jest łatwo.
Na jego straży wojownik w migoczacej zbroi mieczem potężnym grozi. A imię jego: „Mit Romantyczny”. Niektórzy, o mniej literackim umyśle zwą go również „Wierzeniem Ograniczającym”.
Biada śmiałkom, którzy bez przygotowania i wiedzy odpowiedniej zbliżą się do mglistej snu siedziby.
Bowiem zapaść senna i koszmary ich czekaja, które zwykłymi daninami odpędzić sie nie dadzą. Trzeba im własną historę, myśli i strachy oddać, żeby wypuściły ze swych sideł [tu gościnnie dopisała się Ania Pyrek].
W procesie coachingowym marzenia są bardzo ważne. Trzeba jednak wiedzieć, że tak, jak istnieje dobry i zły cholesterol, marzeń również są dwa rodzaje: dobre, sprzyjające marzenia i złe, ograniczające.
„Dobrze byłoby mieć pieniądze na spłacenie kosztownych studiów” – marzył Alex Tew, dwudziestojednoletni student z małego angielskiego miasteczka Wiltshire.
Zrobił listę tego co można mieć prawie za darmo i trafił w coś o czym nikt inny przed nim nie pomyślał, bardzo prostą rzecz, która dzisiaj wydaje się oczywista. W tym wypadku chodziło o sprzedaż pixeli na stronie internetowej, którą uprzednio zakupił. Wpadł na koncept marketingowy i zaczął je sprzedawać. Strona miała pobudzającą wyobraźnię nazwę: www.milliondollarhomepage.com.
Dziś już nie można tam kupić ani pixela, ale można znaleźć opis jego sukcesu. Pouczające. Polecam.
Jednak zwykle sprawy nie wyglądają tak łatwo jak w przypadku Alexa Tew.
Typowa odpowiedź na pytanie o cel, wskazuje oczywiście cel, ale jest on zwykle źle zdefinowany, nieokreślony i niemożliwy do osiągnięcia. Na przykład: - „Chcę zarobić mnóstwo pieniędzy!”.
„Mnóstwo pieniędzy” nie istnieje. Dla każdego słowo „mnóstwo” znacza coś innego – to nie jest zdefiniowana wielkość.
Wśród 78 list skomponowanych w XI wieku przez Sei Shônagon – damę dworu cesarza Japonii istnieje taka lista rzeczy, których nie można ze sobą porównywać. Figurują tam między innymi: „lato i zima, noc i dzień, padający deszcz i świecące słońce, młodość i starość, śmiech i gniew ... „.
Do tej listy można by było też dorzucić rozumienie zwrotu – „mnóstwo pieniędzy” w ustach różnych ludzi.
Taki cel będąc niezrozumiały jest także nieosiągalny. Dlatego pierwszym krokiem powinno być jego jednoznaczne ustalenie. Zatem zamiast „mnóstwa pieniędzy” ustalamy np. „milion dolarów”. Teraz wygląda to znacznie lepiej. Milion to milion i można zacząć myśleć o tym JAK go zdobyć.
Inną odpowiedzią, jaką uzyskujemy pytając o cel, jest negacja możliwości jego osiągnięcia. Mówiąc prościej, nawet jeszcze przed nazwaniem celu otrzymujemy listę argumentów uzasadniających jego absurdalność.
Wierzenia ograniczające stoją na straży snu. Jakie są ich przykłady?
Kiedy dziewięć lat temu, z konsultanta zajmującego się strategią informatyczną wielkich banków i firm ubezpieczeniowych, postanowiłem zmienić karierę zawodową i zostać coachem, moi przyjaciele powiedzieli: - „W wieku lat pięćdziesięciu nie zmienia się zawodu.” Nie miałem jeszcze wtedy pięćdziesiątki – ale formuła pozostała przedmiotem żartów gdy przyjaciele pytają mnie teraz o sprawy zawodowe.
Inne przykłady wierzeń ograniczających to: brak pieniędzy, wykształcenia, siły woli, ochoty, kontaktów, wsparcia przyjaciół, koniuktury itp. Ta lista jest bez końca.
Jakkolwiek Ambrose Bierce, zmarły w 1914 roku, nieodżałowany autor Diabelskiego Słownika, twierdził w jednej ze swoich cynicznych definicji, że „DOKONANIE jest śmiercią WYSIŁKU a narodzinami ODRAZY” to jednak zanim poczujemy niechęć do własnych dokonań – musimy je najpierw osiągnąć.
Ale przedtem powinniśmy poradzić sobie z ograniczeniami a ściślej z ograniczającymi nas przekonaniami.
Nie chodzi tutaj o sytuację realną. Gdy wkraczamy w rzeczywistość, ustalamy plan działania i wykonujemy go. Póki co wszystko odbywa się w naszej głowie. Ta jak wiadomo nie jest organem wyróżniającym się prostotą.
„Coś się wydarza gdy rzeczywiście w to wierzymy, a wiara w możliwość tego wydarzenia umożliwia jego spełnienie” – tak mówił znany architekt amerykański Frank Lloyd Wright. To wygląda jak samospełniające się proroctwo, tłumaczenie jest niezbyt zręczne ale maksyma ta jasno ujmuje wyzwanie jakie stoi przed marzycielem chcącym przejść do działania.
Jak marzyciel ma zmienić te ograniczające go przekonania?
Oto algorytm, którym może posłużyć coach w swej pracy:
Po pierwsze powinien zdać sobie sprawę z tego, jakie są jego ograniczające przekonania.
Po drugie powinien zrozumieć „Co one mu robią?”, jaki jest szerszy dyskurs z nimi związany, jak wpływają na emocje, jak blokują działanie, jaką korzyść ma z ich posiadania.
Następnym etapem jest zdefiniowanie przekonań przeciwnych. Na przykład, jeśli przekonaniem ograniczającym jest – „Jestem niekompetentny” – to przekonmanie przeciwne będzie brzmiało – „Jestem kompetentny”.
To jasne.
Dalej powinien starać się zobaczyć, jakie stwierdzenia, korzyści i emocje są związane z nowym przekonaniem, oraz jakie zachowania sie z nim łączą.
A potem przychodzi czas na działanie.
Brzmi to prosto, ale jak każdy uproszczony algorytm, jest opisem stopniowego procesu, który może czasami zająć długi czas.
A kiedy proces zostanie zakończony i marzyciel osiągnie swój cel, to może iść za radą Ambrose Bierce, przestać się wysilać i poczuć odrazę. Albo uczcić moment i wybrać na tę okazję jedną z listy rzeczy, które przyśpieszają bicie serca Damy Sei Shônagon (taką listę też owa dama skomponowała). Na przykład: - „Nagłe zaskoczenie dźwiękiem deszczu który wiatr rzuca o ścianę domu”.
© Henryk Szmidt