Słynne oddziały Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych znane pod nazwą Marins, posiadają dewizę “Semper fidelis” co oznacza “Zawsze wierny”.

Przejęta od rzymskich legionów, widnieje ona również na blazonie wielu innych elitarnych jednostek wojskowych na całym świecie. W polskiej tradycji można ją znaleźć w herbie związanego z Piłsudskim Związku Strzeleckiego "Strzelec" , a także w herbie bliskiego polskiemu sercu Lwowa jako nadany przez papieża Aleksandra VII symbol roli tego miasta w obronie chrześcjańskiej Europy przed zalewem Tatarów.
Innymi przykładami słynnych dewiz są:
Per aspera ad astra – “Przez trudy do gwiazd” – widnieje ona na Krzyżu Harcerskim; Honi soit qui mal y pense – „Hańba temu, kto źle o tym myśli” - głosi dewiza Orderu Podwiązki nadawanego w Królestwie Anglii za wyjątkowe zasługi w służbie króla i narodu; z kolei dewizą Warszawy jest “Semper Invicta” - “Zawsze Niezwyciężona”.
Dewiza to krótkie zdanie, motto, którym afiszuje się jego posiadacz. Symbolizuje ona postawę albo znak rozpoznawczy rodu rycerskiego, miasta, czy też całego zawodu albo nawet kraju. Etymologicznie dewiza wywodzi się z łacińskiego sententia divisa co oznacza “zdanie wydzielone” i z francuskiego devise oznaczającego - “godło, zawołanie”.
Można powiedzieć, że jest to skrótowe wyrażenie najbardziej istotnego znaczenia, jakie dane „ciało” społeczne posiada.
Jaka powinna być dewiza coacha?
Pytanie o dewizę odnosi się do esencji zawodu. Istotą zawodu Marines jest wierność. Czemu to mianowicie powinien być zawsze wierny żołnierz należący do uważanych za jedne z najlepszych na świecie oddziałów specjalnych?
Pierwszy punkt Kodu Marines głosi: I am an American, fighting in the forces, which guard my country and our way of life. I am prepared to give my life in their defense. – “Jestem Amerykaninem, walczącym w oddziałach broniących mego kraju i naszego sposobu życia. Jestem gotów oddać życie w ich obronie”.
Marines jest wierny Ameryce i oddziałom, w których służy.
Zawód coacha wcale nie musi odpowiadać wierzeniom i kodom elitarnych oddziałów amerykańskiego wojska. Ale ciekawe jest poruszanie się w kręgu tej analogii – budzi to do życia zestaw pytań inspirujących do refleksji nad tym nowym, pojawiającym się dopiero zawodem.
Kim jest coach? Jakiego ciała jest członkiem? Czy to właśnie wierność jest esencją jego zawodu? Jeśli tak, to czemu, czy też komu jest on wierny?
Ciekawe pytania!...
Nieoficjalna tradycja Marines, ich tzw. “mantra” głosi: “Improvise, Adapt and Overcome” – “Improwizuj, Zaadaptuj się i Przezwycięż”. Wyrażone jest tutaj doświadczenie zakodowane w historii tych oddziałów - o sukcesach odnoszonych dzięki wynalazczości żołnierzy i ich optymistycznej postawie, pomimo częstych braków w zaopatrzeniu i różnych trudności sytuacyjnych.
Aha! W tym momencie coach powinien się obudzić i odnaleźć coś, co jest mu bliskie.
Tam, gdzie Marines mówią o trudnościach sytuacyjnych i brakach w zaopatrzeniu, coach może opowiedzieć o gremlinach. Język jest inny, ale zasada podobna: postawa nakierowana na przezwyciężanie trudności, na optymizm i dawanie sobie rady.
Co mówi kod etyczny coacha?
Mówi przede wszystkim, że „Coaching to partnerska relacja z klientami oparta na prowokującym do myślenia i kreatywnym procesie, który inspiruje klientów do osiągania i wykorzystania najwyższego osobistego i zawodowego potencjału.” [Wyjątki z kodu etycznego za Coaching Center: www.thecoaches.pl ]
Dwie sprawy są tu warte uwagi. Jedna to relacja partnerska. Nie o tym dzisiaj jest artykuł, pominiemy to milczeniem – może kiedyś wrócimy do tematu. Drugą jest „...prowokujący do myślenia i kreatywny proces...” wykorzystujący najwyższy możliwy potencjał.
Prowokujący do myślenia proces inspirujący do osiągania potencjału.
Myślenie prowadzące do działania.
Myślenie - działanie.
Czy można przeprowadzać analogię pomiędzy marines a coachami? “Wszystko można, co nie można, byle z wolna i z ostrożna” - jak twiedzi stare polskie powiedzenie o nieco dwuznacznej treści.
Zatem do dzieła - ale z namysłem.
Pierwszą cechą coacha jest … . - No właśnie! - Co jest tą pierwszą cechą coacha?
Jak wyjaśnić, przedstawić, uporządkować wiedzę na temat podstawowych cech coacha? Spróbujmy się temu przyjrzeć.
Ciekawość?! Obiektywizm?
Umiejętność spojrzenia na pozytywne, inspirujące strony problemu, tematu? - właściwie coach powinien umieć tak patrzyć na cały świat…
Doskonałość? No tak, coach powinien być doskonały! Tu się chyba wszyscy zgodzą.
Słuchanie doprowadzone do perfekcji. Ale nie jest ono bierne, zaschnięte, ale raczej aktywne, pełne inspiracji i zanurzone w soczystej interakcji.
Charyzmatyczna osobowość, empatyczny, a jednocześnie potrafiący narzucić swoją wolę. Szybki jak gepard, a rozważny jak borsuk, posiadający łatwość nawiązywania znaczących kontaktów z ludźmi , a jednocześnie nie tworzący z nimi relacji zależnościowych.
Ha, ha, ha - to oczywiste, że taki stwór nie istnieje!
Ale tak powinno być. To jest ideał, do którego my coachowie powinniśmy dążyć. [Witaj Gremlinie!]
Słowa to dziwne zjawisko. Zanim są powiedziane, zamieszkują nieokreśloną, dziwną przestrzeń poza poznaniem. Tam się żywią sokami z przeszłości, niezdefiniowanymi, a jednakże odczutymi emocjami i uczuciami (a tak na marginesie, to jaka jest różnica pomiędzy emocją a uczuciem?)
Słowo wymówione, czyli wyrwane z nieoznaczonej przestrzeni, zaczyna istnieć, zostaje powołane do życia, nabiera ciała, panoszy się, rozpiera. Jeśli z niewiadomych powodów zapuści korzenie, wtedy nabiera sensu , mocy i ciężaru - staje się niezbędną oczywistością powiedzianej rzeczy.
Może tak właśnie powstają dewizy, by potem postawione w miejscu honorowym na blazonie, na tarczy, w herbie, zasypiać śniąc sny o przeszłej mocy?....
Jedno słowo wyłania się dla mnie z rozważania istoty coachingu. Jest nim słowo: dążyć.
Coach interesuje się ruchem. Ten ruch z jednej strony biegnie w kierunku nadawania sensu, uczenia się, pogłębiana rozumienia rzeczywistości, rozwijania świadomości. Z drugiej strony otwiera się przestrzeń planów, dzialania w rzeczywistości, obszar wyznaczania celów, pole akcji.
Świadomość - czyli świat wewnętrzny – i rzeczywistość - czyli świat zewnętrzny - zostają postawione naprzeciwko siebie jak dwa zwierciadła, aby odbijać się w sobie nawzajem w nieskończoność.
Coach w swoim realnym działaniu z klientem kieruje umysł na osiąganie celów i za każdym razem, kiedy tylko jest to możliwe, stara się pogłębić jego świadomość i rozszerzyć wiedzę o świecie.
Takie rozumienie misji coacha stawia na pierwszym planie imperatyw i postulat ruchu.
„Wszystko płynie” mówił Heraklit - „panta rhei kai ouden menei - wszystko płynie, nic nie stoi w miejscu, jest w ciągłym ruchu”… Postulat bycia w ruchu stanowi część wyposażenia coacha. Rozumie on za Heraklitem, że pozostawanie w zastygłych formach jest zachowaniem nieadekwatnym w stosunku do rzeczywistości. Dostosować się, narzucić swoją wolę światu, ciągle zmieniać metody pracy, zwracać uwagę na ich efektywność, być skutecznym, pytać o sens... .
Postulat bycia w ruchu – Tak, oczywiście! Jednak sam ruch nie jest wystarczający. Powinien być to ruch ukierunkowany. Inaczej coach wraz z klientem w procesie coachingowym kręciliby się w kółko, robili dużo szumu o nic.
Coaching (patrz powyższa definicja) inspiruje klientów do osiągania. Czyli ruch procesu jest nakierowany na osiągnięcie celu.
Na jaki cel powinien być nakierowany coaching? Celem tym powinno być wykorzystanie najwyższego możliwego potencjału.
Jesteśmy blisko domu. Zbliżamy się do naszej dewizy coachingu.
Nieustanny ruch do doskonałości: Semper excellere.