Rozmowa Ewy Zięciny, ACC, Superwizora i Trenera CoachWiseTM, z Bogusławą Skupin z Aviva – koordynatorem szkoleń, coachem.
W ramach swojego stanowiska Bogusława odpowiada za nadzór, organizację i prowadzenie szkoleń, a także za superwizje i konsultacje oraz wsparcie procesu szkoleń i wdrożeń w strukturach sprzedaży.
EZ: Od czego rozpoczęliście wdrażanie coachingu wewnętrznego w swojej organizacji?
BS: Zaczęliśmy 1,5 roku temu od przeszkolenia prawie całego działu szkoleń i wybranych trenerów wewnętrznych. Skończyliśmy podstawową szkołę coachingu i sami mieliśmy okazję doświadczyć, czym jest coaching. W różnych publikacjach wewnętrznych przedstawialiśmy ideę coachingu rozwojowego i zaczęliśmy prowadzić wewnętrzne procesy coachingowe. Naszym dużym zadaniem jest popularyzowanie znaczenia coachingu rozwojowego, bo choć słowo coaching w organizacji funkcjonuje od wielu lat, to do tej pory istniało w ujęciu sprzedażowym, jako wspólne wizyty kierownika z przedstawicielem u klienta w terenie bądź w pojęciu menedżera obserwującego pracę swego pracownika. I do tej pory w powszechnym rozumieniu tak się kojarzy. Stąd wielka rola komunikacji i praktycznego zapoznawana ludzi z podejściem coachingu rozwojowego.
Czworo z nas ukończyło pełen program szkoleniowy w szkole coachingu, by doskonalić swoje umiejętności coachingowe. Następnym krokiem było wyjście z propozycją do kadry zarządzającej i pokazanie korzyści, jakie ta metoda przynosi organizacji. My już doświadczyliśmy tego, że coaching to bardzo skuteczna metoda pomocy sobie i innym. Mieliśmy świadomość, że chcemy zacząć od góry i działać kaskadowo. W pierwszym rzędzie chcieliśmy zarazić coachingiem menedżerów wysokiego szczebla. Rozumowaliśmy tak: jeśli oni poczują korzyści, swoje pozytywne nastawienie przekażą innym. Bez ich zrozumienia i wsparcia wdrożenie coachingu nie uda się nawet przy najbardziej zapalonej garstce ,,wewnętrznych prekursorów”. Zatem - część dyrektorów przeszła podstawowe szkolenie coachingowe, żeby dobrze poznać, na czym polega ta metoda. Kurs podstawowy był nagrodą dla dyrektorów, którzy byli moderatorami i dzielili się swoją wiedzą i doświadczeniami z innymi w ramach jednego z cykli warsztatowych szkoleń, jakie firma dostarcza dla swoje kadry w ramach dbałości o rozwój. Kolejna grupa dyrektorów została nagrodzona za wyniki uzyskane w rankingu, jaki funkcjonuje w Avivie i zaproszona do udziału w innowacyjnym treningu z zakresu przeywództwa. To szkolenie pozwoliło spojrzeć na siebie, swoje działania menedżerskie i wyznaczane sobie cele z innej perspektywy. W ramach tego szkolenia oferowaliśmy też możliwość skorzystania z indywidualnych sesji coachingowych. Na początek zaoferowaliśmy możliwość skorzystania z 3 sesji najlepszym dyrektorom, którzy brali udział w tym szkoleniu. Na siedmiu uczestników z coachingu skorzystało trzech. Uważam, że - jak na początek wdrażania nowej ide - to dobry wynik. Odbieram to tak, że skorzystały osoby, które były na to gotowe. Wierzę, że teraz kiedy nasi dyrektorzy struktur i drektorzy handlowi poznali coaching poprzez własne szkolenia i osobiste skorzystanie z procesów coachingu, będą aktywnie promować tę metodę w organizacji. Nasi menedżerowie w ostatnim okresie korzystają z warsztatu prowadzenia rozmów ze swoimi współpracownikami, w którym zapoznajemy ich z prostym modelem prowadzenia coachingu. Wykorzystujemy naszą wiedzę i praktykę, aby promować i dostarczać to, co najlepsze na rynku.
EZ: Kto pełni rolę coachów?
BS: Procesy coachingowe prowadzą osoby, które ukończyły pełne szkolenie coachingowe i praktykują coaching. W tej chwili mamy kilka takich osób. Kolejne dwie osoby są po kursie i przymierzają się do egzaminu. Paru kolegów jest w tej chwili na różnych etapach swojej drogi coachigowej – bowiem samodoskonalenie oraz praktyka to moim zdaniem obowiązek każdego, kto chce zajmować się coachingiem. Także kadra coachów wewnętrznych ciągle rośnie. Możemy być więc bardziej dostępni. Wpływa to także na jakość przygotowywanych przez nas programów, ponieważ sami podlegamy superwizji i wraz ze wzrostem praktyki zdobywamy nowe doświadczenie. Po prostu ciągle się doskonalimy.
EZ: Kto jest klientem wewnętrznych procesów coachingowych i jaką drogą zgłaszają się na coaching?
BS: Klientami są menedżerowie wyższego i niższego szczebla oraz trenerzy. Działamy w ten sposób, że coachowie wychodzą z ofertą, a potrzebujący klienci sami się zgłaszają. Po zdaniu egzaminu mój bezpośredni przełożony napisał maila do wszystkich dyrektorów że ukończyłam program szkoleniowy CoachWise™, licencjonowany program ICF przygotowujący mnie do pracy w charakterze coacha. Informował również, że powierza mi dodatkowe zajęcie - właśnie prowadzenie sesji coachingowych.
W naszych firmowych materiałach pojawiają się informacje poszerzające wiedzę na temat coachingu i możliwości skorzystania z niego. Jesteśmy do dyspozycji osób, które są zainteresowane tą formą rozwoju i chcą skorzystać ze wsparcia coacha. Ludzie zgłaszają się w momentach, kiedy są gotowi, czasem nawet parę miesięcy po otrzymaniu oferty.
Oprócz tego systematycznie pracuję coachingowo z poszczególnymi strukturami sprzedażowymi. W jednej ze struktur prowadziłam indywidualne coachingi ze wszystkimi siedmioma menedżerami na temat wartości indywidualnych, osiągania wyższej skuteczności w pracy, umiejętności stawiania sobie celów, otwartości i lepszego przygotowania się na zmiany. Kolejnym krokiem będzie coaching zespołowy na temat wypracowania wartości grupowych. To będzie zupełna nowość, która powstała w odpowiedzi na potrzeby moich klientów korporacyjnych.
EZ: Jakie problemy ludzie zazwyczaj przynoszą na coaching?
BS: Z młodymi menedżerami pracujemy często nad ich umiejętnościami przywódczymi i wyzwaniami związanymi ze zwiększeniem zespołu sprzedażowego. W przypadku dojrzałych menedżerów, którzy pracują w sprzedaży po 12 – 15 lat, stałym tematem jest motywacja ich samych i podległych pracowników. Pracujemy nad tym, co zrobić, żeby wykrzesać na nowo zapał i zaangażowanie, jak być skuteczniejszym w znajdowaniu obszarów współpracy, jak znaleźć balans pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym, jak stworzyć harmonię pomiędzy potrzebami licznych stron - ,, ja – korporacja – współpracownicy – klienci” .
EZ: Czy zauważasz jakieś rzeczy specyficzne dla coachingu wewnętrznego?
BS: W coachingu wewnętrznym obowiązuje wiele zasad, ale dla mnie dwie najważniejsze to: Zaufanie i Partnerstwo. Wydaje mi się, że coach wewnętrzny musi włożyć naprawdę dużo wysiłku w to, żeby ludzi przekonać, że je respektuje. Dla mnie na początku największym wyzwaniem było, jak pozyskać zaufanie – które tu oznacza CAŁKOWITĄ TAJEMNICĘ. Napisałam jasny komunikat, że choć pracujemy w jednej firmie i jesteśmy razem w różnych sytuacjach zawodowych, to nie przenoszę nic do relacji coachingowej i z mojej strony nic nie wyjdzie na zewnątrz. Dodatkowo, dogłębnie omawiam to na pierwszej sesji. Mamy nawet taki symboliczny gest – zamykanie na klucz drzwi pokoju, w którym prowadzimy sesję. Ten klucz symbolizuje, że po zakończeniu sesji cała treść rozmów nie wychodzi na zewnątrz, zostaje między nami.
Wyzwaniem jest też Partnerstwo. Zdarza mi się pracować coachingowo z ludźmi, którzy w sytuacjach zawodowych w jakimś stopniu mi podlegają. Bardzo ważne jest, żeby stworzyć taki klimat, że w czasie coachingu relacja jest równa, nie ma wyżej i niżej. Coach wewnętrzny musi się tu wykazać dużą czujnością, uwagą i dojrzałością.
Atutem coacha wewnętrznego jest znajomość branży. Kiedyś uważałam, że coach zewnętrzny, który nie wywodzi się z tej branży, co jego klienci, nie może skutecznie pomagać. Po szkoleniu zmieniłam swoje podejście i widzę, że znajomość branży absolutnie nie jest najważniejszym atutem coacha, a w niektórych przypadkach może nawet stanowić ograniczenie. Niemniej, w wielu momentach wiedza o strukturze pracy , specyfice branży , realiach pracy klienta, bywa bardzo pomocna.
EZ: Jakie korzyści dla firmy przynosi coaching wewnętrzny?
BS: Nieocenioną korzyścią jest rozwój pracowników. Jest to metoda na zatrzymanie najlepszych pracowników w firmie, ponieważ, kiedy ludzie realizują cele firmy, ale też sami się rozwijają, mają wewnętrzną motywację, żeby być w organizacji i pracować z zaangażowaniem.
Powiedziałabym też, że podejście coachingowe wnosi lekkość w pracę menedżerów. W sprzedaży bardzo ważne są liczby. Ale kiedy spotkania z pracownikami zamieniają się w ciągłe rozmowy o liczbach, robi się ciężka, odhumanizowana atmosfera. Coaching wnosi w relację ludzkie emocje i wartości. Liczby nadal są ważne, ale pracownik czuje, że liczy się też jego wnętrze - zadowolenie i satysfakcja. To przywraca lekkość, wnosi nowy wymiar w relację. Ludzie są zwyczajnie bardziej zadowoleni, bo coaching buduje spójność biznesową i prywatną.
Coaching wpływa na postawy, zaangażowanie, motywację, a w konsekwencji na wyniki firmy. Pieniądze wydane na szkolenia i promowanie coachingu zwracają się zwielokrotnione w zyskach. Ludzie korporacji ,,dostają skrzydeł ”a to jest sprzymierzeńcem zmian.
EZ: Jakie wyzwania na przyszłość?
BS: Coaching to ,, młody system pracy i rozwoju ” i w mojej firmie jest na początkowym etapie. Żeby pomyślnie przeszedł w bardziej dojrzałą fazę, bardzo ważne jest poparcie kadry zarządzającej. Ciągle pracujemy też nad budowaniem zaufania wśród współpracowników dla tej metody wsparcia w rozwoju, do wprowadzania nowych praktyk, świeżych zachowań i patrzenia z różnych perspektyw .
A moim osobistym wyzwaniem na najbliższy czas jest poprowadzenie coachingu zespołowego na temat wartości. Termin już mam wyznaczony! Bowiem, jak mówi sentencja: ,,Życie to nie problem do rozwiązania, lecz przygoda do przeżycia...”
Rozmawiała Ewa Zięcina, ACC, Superwizor i Trener CoachWise™,