Wywiad z Magdaleną N. Mook – Executive Director w International Coach Federation
Coach – zawód niezwykle popularny w USA, a ostatnio coraz bardziej w Polsce. Ponieważ nie mamy jeszcze ustawy definiującej ten zawód, dziś w zasadzie każdy może nazwać się coachem, powiesić tabliczkę na dzwiach i prowadzić sesje coachingowe. A jak ta sytuacja wygląda w USA – miejscu, gdzie wszystko się narodziło?
Ewa Polak, Coaching Center: Jak wygląda popularność coachingu w Stanach? Czy jest to popularny zawód ?
Magda Mook: Zdecydowanie rośnie popularność tego zawodu. Co więcej, wzrasta także zrozumienie, czym jest coaching. Początkowo był on rozumiany jako tzw. life coaching a więc skupiał się wyłącznie na rozwoju potencjału w obszarze życia osobistego. Obecnie zyskał zaufanie i uznanie wśród organizacji przyczyniając się tym samym do wzrostu popularności coachingu biznesowego oraz liczby osób chcących pracować w tym zawodzie.
EP: Czy w USA istnieje ustawa definiująca zawód coacha?
MM: Nie ma żadnej regulacji dotyczącej zawodu coacha i wzbudza to często niepokój wśród naszych członków, ponieważ w deklaracjach podatkowych muszą wpisywać np. consulting albo jeszcze inne zawody. Termin „coach” jest oczywiście używany i modny, ale często w innym znaczeniu, np. jako trener albo mentor - no i nie zapominajmy o „coachu” jako określeniu autobusu…. (śmiech)
EP: Czy uważasz, że w przyszłości będzie to uregulowane?
MM: Podejrzewam że tak, ponieważ liczba osób określających się jako coach w naszym rozumieniu tego słowa ciągle rośnie. Wzrasta też świadomość i zrozumienie społeczeństwa odnośnie tego, czym jest coaching. Myślę, że zostanie to zdefiniowanie prędzej czy później ze względu na jego popularność.
EP: Miejmy nadzieję, że w Polsce również tak się stanie. Jak wygląda ścieżka kształcenia coacha w USA?
MM: Znów dotykamy tematu braku zdefiniowania zawodu coacha. Obecnie każdy może nazwać się coachem i promować swoje usługi w tym zakresie, nie posiadając jednocześnie niezbędnego wykształcenia. Pomimo braku oficjalnych ustaw odnoszących się do zawodu coacha, my- ICF, jako organizacja branżowa z wieloletnim doświadczeniem uważamy, że podstawowym i niezbędnym punktem wyjścia jest odbycie przynajmniej 60 godzin edukacji coachingowej. Uznaliśmy, że 60 godzin dobrego szkolenia powinno pozwolić na zrozumienie procesu coachingowego, nabycie podstawowych kompetencji oraz podjęcie pierwszych działań, które można nazywać „coachingiem”. I jednocześnie pamiętajmy, że samo 60-godzinnne szkolenie to zdecydowanie za mało, aby móc nazywać się profesjonalnym coachem – do tego jeszcze długa droga.
EP: Co w takim razie uważacie jeszcze za niezbędne?
MM: Po wielu latach doświadczeń stworzyliśmy w ICF model minimalnych wymagań, zapewniających wiarygodność profesjonalnych coachów. Jak już powiedziałam wcześniej, uważamy, że sama edukacja nie wystarcza, żeby być wiarygodnym coachem. Do tego potrzebne jest jeszcze poddanie się nadzorowi i mentoringowi doświadczonych zawodowych coachów – tzw. Mentor Coaching, ponadto, uzyskanie dwóch listów rekomendacyjnych od coachów uznanych w lokalnym środowisku oraz wreszcie przepracowanie z klientami minimum 100 godzin jako coach. Określona liczba godzin musi być przeprowadzona w formule płatnej – co nadaje relacji klient-coach charakter profesjonalny . No i na samym końcu następuje egzamin umiejętności praktycznych – czyli realne sprawdzenie warsztatu coacha. Na podstawie tego modelu powstała lista wymagań akredytacyjnych na poziomie ACC (Associate Certified Coach). Kryteria akredytacji coachów na kolejnych poziomach: PCC (Professional Certified Coach) oraz MCC (Master Certified Coach) są odpowiednio wyższe.
EP: Brzmi to bardzo konkretnie, jak groźnie brzmiące sformułowanie stosowane przez niektóre szkoły zawodu - „reżimy kształcenia zawodowego”…
MM: Tak właśnie na to patrzymy – ponieważ naszą rolą jest porządkowanie rynku usług związanych z coachingiem i dbanie o ich jakość, jesteśmy dość mocno określeni co do kwalifikacji niezbędnych w tym zawodzie. Kształcenie coachingowe powinno być naprawdę rzetelnym przygotowaniem do wykonywania zawodu coacha. Powiem więcej, także programy szkoleniowe dla coachów ubiegające się o naszą akredytację, sprawdzamy pod kątem stopnia przystawania ich elementów i rozwijanych umiejętności do naszego spojrzenia na profesjonalny coaching. Sprawdzamy więc, czy są w nich spełnione – nazwijmy to, jak powiedziałaś – „reżimy kształcenia zawodowego”. Z naszych doświadczeń narodziły się jeszcze dwa ważne dokumenty – Model Kompetencji Profesjonalnego Coachingu oraz Kodeks Etyczny, których znajomość i przestrzeganie są weryfikowane podczas egzaminów w ICF.
EP: No właśnie, jakimi kompetencjami powinien wykazać się coach podczas egzaminu?
MM:. Z punktu widzenia ICF podstawowy i wymagany obszar to 11 podstawowych kompetencji coacha (zgodne z Modelem Kompetencji Coacha według ICF). Pamiętajmy, że szansę świadomego rozwijania tych kompetencji można zdobyć jedynie poprzez intensywną praktykę. Dlatego możemy powiedzieć, że dwa elementy powodujące, że klient będzie się czuł pewnie w relacji ze swoim coachem to wiedza i doświadczenie. Takiego coacha będzie rekomendował i w ten sposób działa rynek – polecamy osoby dobrze wykonujące swoją „robotę”. Dodatkowym elementem wspomagającym mechanizmy rynkowe jest posiadanie akredytacji – czyli niezależnego potwierdzenia swoich umiejętności.
EP: Załóżmy więc, że przeszłam pozytywnie egzamin i mam już akredytację. Co mi ona daje?
MM: Akredytacja istnieje z 3 powodów. Pierwszy i najważniejszy to potwierdzenie kwalifikacji coacha czyli niejako ochrona dla klienta, ponieważ wiadomo, że akredytowany coach musiał spełnić określone wymagania, o których mówiłam już wcześniej. W Stanach coraz częściej firmy czy organizacje rządowe wymagają akredytacji od coachów.
EP: Czy jest ona popularna, czy może już niezbędna?
MM: Nie, nie jest na razie niezbędna , jest jednym z ważnych mechanizmów działających na rynku. Ponieważ w USA standardem staje się akredytacja właśnie nasza – ICF - pojawiają się nawet głosy, że
jedna organizacja nie powinna mieć monopolu na rynku. Samo ICF o to nie zabiega, to po prostu stało się faktem, że akurat nasza akredytacja jest coraz częściej wymagana w ofertach.
EP: Można więc powiedzieć, że akredytacja jest gwarantem jakości i w pewien sposób eliminuje z rynku tych, którzy się do tego zawodu nie nadają?
MM: W zasadzie tak. Są oczywiście świetni coachowie nie posiadający akredytacji, którzy znakomicie sobie radzą na rynku dzięki rekomendacji swoich klientów. Niemniej jednak to ważny mechanizm weryfikujący jakość usług – tym ważniejszy, że w ostatniej ankiecie przeprowadzanej przez ICF, na pytanie co jest największym zagrożeniem dla zawodu coacha, ogromna ilość respondentów odpowiedziała, że nasycenie rynku przez ludzi którzy nazywają się coachami, a nie mają do tego kwalifikacji.
EP: Jest to zawód, którzy łączy się z ciągłym rozwojem i poszerzaniem swoich kompetencji. W jaki sposób ICF to monitoruje?
MM: Ciągły rozwój i poszerzanie swoich kompetencji to bardzo ważne elementy tożsamości coacha. Dlatego wprowadziliśmy obowiązek odnawiania akredytacji co 3 lata. W tym celu trzeba odbyć 40 godzin szkolenia edukacyjnego, w tym 24 godziny obejmujące doskonalenie podstawowych kompetencji. Zawód coacha wykonywany jest samotnie i często jedynym źródłem informacji zwrotnej jest opinia klienta. Dlatego też bardzo ważną kwestią jest poddawanie się systematycznemu nadzorowi i weryfikacji – poprzez superwizje i feedback od superwizora/mentora.
EP: W związku z rosnącą popularnością coachingu powstaje coraz więcej szkół coachingu. W ostatnich latach ich ilość lawinowo zwiększyła się także w Polsce. Czym przy wyborze programu szkoleniowego kierują się osoby, które chcą zostać coachami?
MM: Generalnie rzecz biorąc wiemy, że coaching jest typowo drugim albo trzecim zawodem. Ludzie nie zostają coachami od razu po studiach. W programach są pewne wyznaczniki określające, co jest niezbędne programowo, natomiast każdy z nich oferuje inne podejście i metody pracy. Niektóre odbywają się wyłącznie przez telefon czy Internet, inne wymagają z kolei obecności na zajęciach, jedne trwają 2-3 miesiące, inne oferują dużo dłuższy proces uczenia. Są programy wyraźnie profilowane do zastosowania coachingu w organizacjach, inne mają bardziej rozwinięty komponent psychologii czy filozofii.
EP: Ta wielość podejść i metod może powodować kłopoty z wyborem wśród osób, które stawiają pierwsze kroki w tej branży…
MM: Zgadza się, dlatego przyszli coachowie w różny sposób podejmują decyzje. Jedni spędzają długie miesiące na porównywaniu szkół, inni polegają na rekomendacji znajomych. Coraz większego znaczenia nabiera fakt akredytacji szkolenia w takiej niezależnej organizacji jak ICF. Tak w każdym razie jest w USA, przypuszczam zatem, że podobne mechanizmy będą się wzmacniały w Polsce.
EP: Czy jest jeszcze coś, co chciałabyś dodać odnośnie standardów edukacji w Stanach?
MM: Niedawno ICF przeprowadził dosyć ważne badanie dotyczące elementów odpowiedniego programu szkoleniowego dla coachów. Jego wyniki będą niedługo ogłoszone publicznie i mamy nadzieję, że staną się pewnym standardem programów akredytowanych przez ICF, równocześnie liczymy na to, że również inne programy learningowe przyjmą ten standard.
EP: Dziękuję bardzo.
fader
08.05.201014:37
Paweł